Przeważnie przerwy między zajęciami na
uczelni spędzam w bufecie, czytając albo przeglądając wiadomości. Nie zwracam
zwykle uwagi na ludzi mnie otaczających, zbyt zajęta swoimi sprawami. Jednak
ostatnim razem do mojego stolika, z braku wolnych miejsc, przysiadły dwie
studentki. Czekały na wykład otwarty dla wszystkich studentów.
Pozwolę sobie zacytować fragment rozmowy:
A- Cześć, co
studiujesz?
B- xxx [nie pamiętam dokładnie, wielkiego znaczenia to nie ma, powiedzmy, że finanse].
A – O matko! Ale Ty
jesteś biedna, jak Ty radzisz sobie na tych studiach i co Cię skłoniło do
wybrania właśnie tego kierunku? Pewnie jest Ci bardzo ciężko… Masz tam jakieś
koleżanki?
B – Nic nie mów!
Poszłam na te studia, bo nic innego mi nie przyszło do głowy. Są, bo są. Nie
interesują mnie, pewnie nawet ich nie skończę.
Tutaj pojawiła się cała gama
negatywnych odczuć związanych z marnością studiów, że wykładowcy zbyt
wymagający, że zajęcia nudne, że nie ma czasu na imprezy. Wyciągnęłam słuchawki
i zatopiłam się w muzyce. Prawdopodobnie w miejsce iksów można wstawić cokolwiek innego, ochronę środowiska, psychologię albo filologię kaszubską.
Dużo takich przykładów
mogłabym przytaczać, bo wokół mnie widzę mnóstwo ludzi, którzy nie widzą celu w
swoim życiu.
Zastanów się, czy Ty
masz jakiś cel? Czy jest coś, do czego dążysz? Zatrzymaj się na chwilę, wycisz
się. Pomyśl, czy prowadząc samochód, wiesz dokąd jedziesz? Czy może snujesz się
ulicami, nie wiedząc tak naprawdę, jaki jest cel podróży?
Mamy kilka dni ferii,
ja spędzam ten czas w domu, ładując baterie przed kolejnymi wyzwaniami.
Jeśli chodzi o mnie, lubię wyznaczać sobie
małe cele i Tobie też to polecam. Nie zaczynaj od „Napiszę pracę dyplomową w
dwa tygodnie” – zniechęcisz się na samą myśl o tym wyzwaniu. Małe kroki, ale
systematyczne, przybliżą Cię do sukcesu :).
Pamiętaj, że tak jak systematyczne ćwiczenia siłowe kształtują sylwetkę, tak regularne "pilnowanie" wyznaczonych sobie założeń pozwala na większą efektywność.
Nawet pomyślny wiatr nie sprzyja temu, kto nie ma wyznaczonego celu.
Jeśli sam nie wiesz, czego chcesz, nikt inny Ci tego nie powie.
Są jednak osoby, które mogą Ci w tym pomóc. Ja spotkałam taką osobę, kilka lat temu, która pomogła mi uświadomić sobie, czego chcę od życia i jak je sobie wyobrażam. Nauczył mnie też, że nie można bać się marzeń, ale o tym może przy innej okazji :)
To tylko wierzchołek góry lodowej tematu. Na dzisiaj wystarczy. Z chęcią podzielę się przemyśleniami w kolejnych postach, a Tobie życzę pełnych uśmiechu Świąt :)
Kasia Wielgomas
wielgomaskatarzyna@gmail.com
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz