sobota, 11 maja 2013

Wrocław na studencką kieszeń - relacja z majówki

Wyjątkowo długi weekend majowy dał nam okazję do zaplanowania ciekawej wycieczki. Początkowo za sprawą uruchomienia nowego połączenia Polskiego Busa z Gdańska do Rzeszowa (przez Łódź i Kraków) razem z Anią mieliśmy udać się do stolicy Małopolski. Ostatecznie dość spontanicznie wyruszyliśmy jednak nieco bardziej na zachód. Naszym ostatecznym, majówkowym celem został Wrocław. Poniżej znajdziecie kilka wskazówek, polecanych przez nas miejsc i krótką relację z naszego czterodniowego pobytu.

Podróż za jeden uśmiech

Jako początkujący autostopowicze w ramach zrefundowania sobie naszej nieobecności podczas Międzynarodowych Mistrzostw Autostopowiczów postanowiliśmy wyruszyć na Dolny Śląsk ulubionym środkiem transportu wszystkich hipsterów :-)














Swojego szczęścia zaczęliśmy szukać 1 maja punktualnie o godzinie 10:00 na ulicy Pabianickiej w Łodzi (tuż przy samej Galerii Handlowej PORT Łódź). Nie było to miejsce zbyt dobre do łapania okazji (bezpośrednio za światłami, brak miejsca do zatrzymania się), więc wkrótce przenieśliśmy się tuż za wiadukt krajowej 14-stki i skorzystaliśmy (chyba niezbyt legalnie ;-) ) z wyłączonego pasa ruchu.

Odradzamy stanowczo próby autostopowania w dzień wolny od pracy w związku z bardzo małym natężeniem ruchu. Po prawie 1,5h oczekiwaniu niemal zrezygnowaliśmy i postanowiliśmy szukać alternatywnego połączenia z Wrocławiem, co również nie było zbyt proste. Koniec końców tradycyjnie zamachaliśmy naszą tabliczką po raz ostatni przed zejściem z trasy i niczym dżin z butelki pojawił się przed nami granatowy samochód kombi. Okazało się, że sympatyczna pani za kierownicą jedzie aż do samego Wrocławia i bardzo chętnie nas podrzuci. Poczuliśmy ulgę :-)

Jazda upłynęła w miłej atmosferze i po około 3 godzinach znaleźliśmy się już w centrum miasta docelowego.

Naszą trasę znajdziecie pod tym linkiem.

Nocleg

Dzięki uprzejmości Marty mieliśmy zapewniony dach nad głową podczas kilku dni naszego pobytu we Wrocku. Wszystkim tym, którzy nie mają jednak znajomych w tamtej okolicy polecamy razem z Anią Corner Hostel, który znajduje się w bardzo atrakcyjnej lokalizacji (dosłownie kilka minut od Rynku), jest nowoczesny, schludny i zachęca cenami. Zatrzymaliśmy się w nim podczas naszej wrześniowej podróży do Pragi i byliśmy bardzo miło zaskoczeni płacąc 20 PLN za noc w pokoju wieloosobowym. Co ciekawe w tej cenie mieliśmy wliczone śniadanie!

Gdzie zjeść obiad, gdzie na kawę, a gdzie na piwo?

Wrocław jest upstrzony ogromną ilością restauracji, fast-foodów, kawiarni i pubów. My mieliśmy okazję sprawdzić kilka lokali.

Ja osobiście korzystałem z usług gastronomicznych Multifood STP, który przyciągnął moją uwagę zniżką dla studentów (-20%), dużym wyborem jedzenia, domową kuchnią i (wydawało mi się tak przynajmniej na początku) niską ceną jedzenia (3,29 PLN za 100g). Miłym dodatkiem było piwo za 4 PLN do każdego obiadu. Nie mając jednak miarki w oku, ani wagi w dłoniach i ulegając uczuciu głodu zaserwowałem sobie taką ilość jedzenia, która przełożyła się na cenę. Jak się okazało przy kasie, nie była tak okazyjna jak się wydawała.

Później stołowaliśmy się już głównie w Green Way'u (który nawet sąsiadował z wyżej wymienionym barem mlecznym). O ile jednego dnia trafiłem na przepyszne pierożki aromatyczne z cukinią i pieczarkami w sosie za około 13 PLN, tak kolejnego dnia kuchnia w porze obiadowej nie miała już większości składników i musiałem się zadowolić warzywami po bengalsku. Ania z kolei miała duże problemy ze skompletowaniem swojej sałatki.

Naszym hitem stało się jednak bistro w kinie Nowe Horyzonty. Tania, mocna i smaczna kawa, przystępne ceny przekąsek i dań lunchowych, wyśmienity ich smak... Po prostu rewelacja! Za sałatkę norweską lub quesadille z szynką parmeńską zapłacicie tylko 6 PLN. W sam raz na "małego głoda".

Bistro w kinie Nowe Horyzonty | źródło: wrcolaw.gazeta.pl

Przyjemnym miejscem na przerwę kawową okazała się także pobliska Central Cafe, która uraczyła nas wyjątkowo mocną białą kawą w bardzo ładnych kubeczkach. Niestety, tak jak zdecydowana większość kafejek we Wrocławiu, także i w niej zabrakło odtłuszczonego mleka (to tak dla informacji tych, którzy dbają o kalorie ;-) ). Kawiarnia ta to idealne miejsce na szybkie pobudzenie kilkoma łykami kofeiny, przejrzenie gazety i chwila relaksu przed wyruszeniem do dalszej pracy bądź zwiedzania. Trudno jest się tam rozsiąść na dłuższą chwilę. 

 Kawa w Central Cafe | autor: Ania :)

Nie samym zwiedzaniem, jedzeniem, sztuką i kawą człowiek żyje. Chcąc poznać nocne życie we Wrocławiu udaliśmy się także do klubów i pubów. Ceny alkoholu jak na tak oblegane przez turystów miasto nie okazały się takie złe i niewiele odbiegały od innych, większych aglomeracji w Polsce (no, może poza Łodzią) . W K!TSCHu piwko z kega (Grolsch) to 8 PLN, we Wściekłym Psie 7 PLN (Tyskie), a w Niskich Łąkach 6 PLN.

Szczególnie przypadła nam do gustu impreza w Niskich Łąkach, gdzie młodzi chłopacy grali stare, dobre drum'n'bassowe brzmienia, a sam klimat klubu pozwalał się cofnąć kilkanaście lat w czasy młodości Aphrodite'a ;-).

Zabytki, atrakcje i te pe...

Miałem ogromne szczęście trafić akurat w trakcie naszego pobytu na mecz o finał Pucharu Polski pomiędzy miejscowym Śląskiem i stołeczną Legią Warszawa. Dzień przed meczem po dwóch godzinach w kolejce po bilet udało mi się zdobyć wejściówkę na bardzo dobre miejsce i mogłem na żywo wspierać swoją ulubioną drużynę. Nie jest tajemnicą, że sympatyzuje z Legią, więc nie było łatwo jechać tramwajem i zasiadać w tłumie kibiców WKS-u, ale moje "neutralne" zachowanie nie przysporzyło mi zmartwień. 

Wrocławska arena zbudowana na potrzeby EURO 2012 jest przepięknym obiektem, kibice, którzy szczelnie zapełnili trybuny stadionu stworzyli świetną atmosferę (duże ilości pirotechniki!). Zabrakło trochę emocji sportowych, bo poziom naszej rodzimej ligi niestety pozostawia wiele do życzenia. Mimo wszystko warto było udać się 2 maja na stadion we Wrocławiu.



Deszczowa aura wpłynęła trochę na naszą opieszałość w zwiedzaniu, ale spacerowaliśmy Rynkiem, zobaczyliśmy Halę Ludową, odwiedziliśmy i wypiliśmy piwo na Wyspie Słodowej, odpokutowaliśmy swoje na "Mostku Pokutnic" ... Czego chcieć więcej? W każdym razie - Wrocław to piękne i przyjazne miasto i warto się w nim zagubić, by odnaleźć to co nieznane :-)

Jeszcze drobne słowo o komunikacji miejskiej. Rodowici wrocławianie podobno narzekają na autobusy i tramwaje, ja jednak mam pozytywny obraz tamtejszego MPK. Tanie bilety (72h studencki za 13 PLN), dużą ilość linii i częste kursy (nawet w dni wolne od pracy) to plusy lokalnego transportu. Trochę gorzej z nowoczesnością pojazdów, bo zdarzają się  jeszcze na ulicach Jelcze, które powoli nadają się bardziej do muzeum niż na codzienną przejażdżkę po mieście. Z drugiej strony dodaje to uroku niczym retro tramwaje w Pradze, Ikarusy w Białymstoku czy elbląskie "Helmuty"

Teraz pozostaje nam obrona naszych dyplomów i ruszenie w wakacyjną trasę, która na pewno będziemy relacjonować na blogu!

Maciej Biegajewski
maciej.biegajewski@gmail.com

17 komentarzy:

  1. dobrze napisane. piona!

    OdpowiedzUsuń
  2. Sporo błędów, poza tym kto normalny "dba o linię" i przejmuje się paroma kropelkami mleka do kawy?

    OdpowiedzUsuń
  3. stylistycznie dobrze :) tresciowo również, widać, że turysta oczywiście, ale pisac o nocnym życiu Wrocławia i nie wspomnieć o Pasażu Niepolda? Grzech :)
    Pozdr
    D.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie ma o czym wspominać, Niepolda to siedziba największego buractwa w mieście - dobrze, że ten gość tam nie wpadł :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Toż sobie gościu w dni majowe MPK Wrocław pojeździł, ale miarodajny rezultat obserwacji :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak nie był na Niepolda? A wściekły pies gdzie jest? Polecam jeszcze Niebo :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Niebo? Nigdy! :) Wrocław zaprasza częściej i intensywniej! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby... Fall in love jak to mówię na zachód od Odry ;-)

      Usuń
  8. HALA STULECIA a nie Ludowa. PRL się skończył jakiś czas temu :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spotykałem się z obiema nazwami. Teraz już wiem czemu lepiej używać terminu "Hala Stulecia". Dzięki, przyda się!

      Usuń
  9. Kurwa mać, sorry za słownictwo, ale nie znoszę tego "dbam o linię i nie jem tłuszczu!". Przestań opychać się węglami (tak, hipsterskie sałatki z rukolą i bakłażanem też się wliczają) to od razu twoja linia się wysmukli. Nie wspomnę o takich rzeczach jak cukier (nawet hipsterski trzcinowy) czy "przysłowiowe" ciastko do kawy. Polecam nie wzorować się na magazynie vice tylko rzetelnych publikacjach odnośnie sposobów odżywiania. Dzień dobry TVN to też niestety złe źródło.

    Reszty artykułu nie oceniam pod względem merytorycznym, bo mieszkam we Wro całe życie i to dla mnie nic nowego.
    Mój komentarz: czyta się przyjemnie. Pozdro.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz ;-) Do TVN światopoglądowo mi daleko. Podobnie jak do prób odchudzania się. Raczej usilnie staram zwiększyć masę, choć nawet duże ilości białka nie pomagają.

      Usuń
  10. On nie dba o linie, spójrz na zdjęcie podczas łapania stopa, to domyślisz się dlaczego :) Myślę, ze podjął kwestie odtłuszczonego mleko raczej w celach czysto informacyjnych :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Byliście w najbardziej hipsterskich miejscach Wrocławia ever... Poczynając od hostelu, kończąc na Niskich Łąkach

    OdpowiedzUsuń
  12. Rzeczywiście dziwne komentarze autora z tym mlekiem i te miejsca mało studenckie. Ale nazywanie wszystkiego hipsterskim już mnie wkurza. Ostatnio nawet czytałem komentarz, że skiny na laptopy i telefony., czyli takie naklejki z dowolną grafiką też są hipsterskie. www.morphoskins.pl/galeria
    Cholera, co to jest ten hipster w takim razie? Czyli jak walnę na taką naklejką na laptop zdjęcie ulubionego klubu sportowego, to jestem hipsterem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że to mleko wywołało straszne kontrowersje :) Przymiotnik hipsterskie pada jeden raz na całkiem sporej długości post, w dodatku z przymrużeniem oka.

      A co do mało studenckich miejsc to fakt, w końcu tam nie studiujemy. Opisaliśmy Wrocław tak, jak spędziliśmy w nim czas i tak by nie zabolał w nim portfel.

      Ale jeżeli polecacie jakieś obiekty to śmiało piszcie. To w końcu nie ostatni wypad do tego świetnego miasta :-)

      Usuń
  13. Niskie Łąki to najlepsze miejsce na Świecie! To jak zajebiście zrobili przestrzeń przed klubem na Planete + doc, nie da się opisać! A koncert 3moonboys i Efterklang podbił moje serce totalnie!

    OdpowiedzUsuń