wtorek, 28 maja 2013

Spotted, hejted, quoted - spontaniczny wpis o Facebookowych memach

Co chwila jako użytkownik (i to nadaktywny) Facebooka jestem widzem kolejnych trendów panujących na tym portalu. O ile wcześniejsze budziły we mnie lekki uśmiech (choćby przypominając sobie fanpage "Kiedy odmawiasz swojemu facetowi seksu gdzieś na świecie płacze panda") z powodu intrygującej i często pomysłowej gry słów ("Kiedy odmawiasz pandzie świata, gdzieś nad swoim seksem płacze facet" etc.), tak masowość pojawiających się ostatnio stron w najlepszym wypadku powoduje u mnie obojętność.

Co prawda temat ten został w różnych dziedzinach nauki zgłębiony chyba ze wszystkich stron, ale dla mnie wciąż pozostaje fascynujący. Skąd się wzięły memy? Dlaczego tak szybko rozpowszechniają się w internecie?

Mem (od gr. mimesis – naśladownictwo). W memetyce to nazwa jednostki ewolucji kulturowej, analogicznej do genu będącego jednostką ewolucji biologicznej. (...) Memy powielają się poprzez naśladownictwo, w procesie ich replikacji działa dobór naturalny. Podlegają również mutacji. (wikipedia.pl)

Co prawda jest to definicja biologiczna i odnosi się (wybaczcie za nieścisłości, nie byłem pilnym uczniem tego przedmiotu) do podstaw funkcjonowania organizmu żywego, a jak łatwo można przenieść ją do świata internetu.

W pewnym sensie eksplozja popularności memów jest moim zdaniem jakimś stopniem w ewolucji komunikacji międzyludzkiej i niejako naturalną konsekwencją istnienia i obecności ludzi w internecie. Bo czy istnieje bardziej sprzyjające środowisko dla błyskawicznego rozprzestrzeniania się wątpliwie użytecznej treści niż globalna sieć, gdzie ludzie spędzają większość wolnego czasu i szukają raczej informacji śmieciowych niż przydatnych z punktu widzenia nauki, kultury?

Na drodze ewolucji i postępu technologicznego nie wyzbyliśmy się pierwotnych instynktów i stąd z łatwością lajkujemy kolejne twory zdobywające popularność w internecie. Przeżyliśmy umierające pandy, boiskowe przygody Typowego Seby, spotty i hejty. Teraz raczymy się cytatami profesorów, nauczycieli i pasażerów ZTM. W kolejce czekają kolejne pomysły.

A kto na tym zyskuje? Marketing, otrzymując kolejne, silnie angażujące potencjalnych konsumentów, narzędzie komunikacji.


Maciej Biegajewski
maciej.biegajewski@gmail.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz